poniedziałek, 21 kwietnia 2008
piątek, 4 kwietnia 2008
Rozdział X Szczerość to podstawa
Pół godziny później przyjaciółki znajdowały się w szpitalu. Nigdzie się nie zatrzymując, przeszły od razu do sali Zuzi. Tam zaskoczone znalazły śpiącego na łóżku Simona. Gaba podeszła do niego i delikatnie obudziła.
- Simon, - szepnęła, - Simon obudź się.
- Co się dzieje? O co chodzi? - chłopak zerwał się.
- Wszystko dobrze, spokojnie. Wróć do domu, prześpij się, odpocznij. My tu będziemy.
- Tak... może masz rację.
Simon miał zmęczony wzrok. Sprawiał wrażenie jakby nie wiedział co się dzieje wokół niego.
Przyjaciółki spojrzały na śpiącą Zuzę. Poprawa jej stanu była widoczna - dziewczyna sama spokojnie oddychała. Na jej twarz wróciły naturalne rumieńce, dodające jej uroku.
Simon pożegnał się z dziewczynami, zdjął marynarkę z wieszaka i wyszedł.
- Ależ ona słodko śpi - rozmarzyła się Ida.
- Ślicznie wygląda, jak dobrze, że to tylko tak się skończyło - dodała Gabrysia.
- Wiesz co, skoczę po kawę. Zuzia na pewno jeszcze trochę będzie spać, a nie wiem jak ty, ale mi sie bardzo chce pić.
- Ok, to ja z nią zostanę, a ty leć.
Ida wyszła z sali i skierowała się w stronę automatu z napojami. Gdy dotarła na koniec korytarza usłyszała za sobą jakieś szepty.
***
- Patrzcie na tą dziewczynę. - zagadała kumpli Artur.
- Którą? - zapytał zupełnie wyrwany z rozmyślań Schlieri. Szli korytarzem szpitala, odwiedzić Zuzę, która podobno wracał do zdrowia.
- Gregorku - zaczął Arthur naśladując głos ojca uczącego swojego syna - popatrz przed siebie...
- Ha, ha, ha - odparł wściekły skoczek.
- To co widzisz?
- Widzę niezłą laskę...
- No patrz Morgi, rośnie nam młody Kolumb.
- Taa... nie ma to jak szybka reakcja - dodał Thomas i wybuchnął gromkim śmiechem.
Dziewczyna była ubrana zwiewną turkusową tunikę i czarne rurki, a na nogach baleriny w kolorze soczystej zieleni. Miała jasne, złoto - blond włosy, luźno opadające na ramiona.
- Może ją poznamy? - zapytał Pauli.
Gregor zaczął otwierać usta, żeby uciszyć przyjaciela ale ten już krzyknął:
- Ej! Laska, zatrzymaj się!
Ida zdziwiona tym co usłyszała za sobą, odwróciła się szybko na pięcie zarzucając przy tym swoimi pięknymi włosami. Popatrzyła na chłopaków i całkowicie osłupiała, tak samo jak oni.
- Gregor?! Nie wiedziałam, że przyjdziecie tak szybko! - zawołała i podbiegła do chłopaka, zarzucając mu ręce na ramiona.
Gregor jeszcze się nie otrząsnął.
- To ty?? To naprawdę ty?! - powtarzał raz po raz.
Thomas i Arthur dyskretnie weszli do sali Zuzy.
- No jasne, że ja. A kto to mógłby być? Gregor, kochanie, obudź się!
- Ale co ty ze sobą zrobiłaś? Co ty masz na głowie?!
- No jak to co? Pasemka i nowy kolor. Postanowiłam, że trzeba coś zmienić. Chciałam zaszaleć na wakacjach. Myślałam że ci się spodoba taka odmiana.
- Ale dlaczego mnie nie spytałaś o zdanie? Czemu myślisz tylko o sobie? Nie przypuszczałem, że jesteś aż taką egoistką!! - chłopak każde zdanie wykrzykiwał coraz głośniej.
- O co ci chodzi? - pytała zupełnie zbita z tropu dziewczyna.
- O co? a proszę! O to że chyba ja i moje zdanie się dla ciebie w ogóle nie liczą! Myślałem, że skoro jesteśmy razem to oznacza, że się wspieramy itp. ale też MÓWIMY SOBIE WSZYSTKO I WSPÓLNIE PODEJMUJEMY DECYZJE!!!
- A ja myślałam że skoro to moja głowa to mogę robić na niej co mi się podoba i nie pytać o zgodę mojego chłopaka!!! Następnym razem chyba zapytam czy mogę się załatwić, bo wygląda na to że bez twojego zezwolenia nawet tego mi nie wolno!
- No nie, ty chyba zwariowałaś!
- Tak, ja zwariowałam!!! A ty oszalałeś!! Zanim cokolwiek powiesz to najpierw pomyśl bo możesz kogoś mocno zranić. Nie wiedziałam, że twoje dziewczyny muszą robić to co TYLKO ty chcesz i nie mają własnego zdania! Przykro mi, ale ja taka nie jestem i nie zamierzam zmieniać się dla ciebie w zniewolony umysł! A teraz żegnam bo nie mam ochoty dalej na ciebie patrzeć! Bardzo się na tobie zawiodłam, nawet nie wiesz jak bardzo!
- Kto się zawiódł ten się zawiódł! Myliłem się w stosunku do ciebie! - po tych słowach wściekły skoczek odwrócił się na pięcie i wybiegł ze szpitala, potrącając chorych.
Ida poszła do sali ze spuszczoną głową.
- O Ida, już jesteś - zaczęła Gabrysia widząc wchodzącą przyjaciółkę - masz tę kawę? Bardzo mi się chce pić.
- Yyy... co? - zapytała wyrwana z rozmyślań dziewczyna.
- Co się stało? - włączył się do rozmowy Morgi.
- Gregor to totalny dupek! - krzyknęła dziewczyna.
- Co ci zrobił?
- Szczelił focha o nową fryzurę i wyzwał od idiotek! Jak on mógł mi to zrobić? - po tych słowach dziewczyna rozpłakała się.
- Ja tak tego nie zostawię. A tak na marginesie to wyglądasz powalająco! - powiedział Morgi i wybiegł, a w jego ślad poszedł również Arthur.
Chłopcy wybiegli przed szpital, ale nie musieli się wcale rozglądać za przyjacielem bo wpadli na niego i trenera.
- Oooo... Proszę, proszę. Znalazły się kolejne zguby - powiedział ironicznie Poitner.
- Dzień dobry panie trenerze - powiedzieli razem skruszonym głosem - ale yyy dzisiaj nie miało być chyba treningu.
- A to nie łaska już sprawdzić pocztę? Rozesłałem wam maile że dziś JEST trening, ale widzę, że wy jesteście teraz zajęci innymi sprawami.
- Ale my nie zdążyliśmy sprawdzić, sam pan wie. Bankiet był i trzeba było się wyspać.
- Trening miał być o 12 a wy latacie cały czas za jakimiś dziewczynami. Jestem zażenowany waszą postawą. A teraz marsz za mną. Mamy wolną skocznię do wieczora więc będziecie mieć dużo czasu na trening.
Skoczkowie odpowiedzieli tylko pod nosem "dobrze" i poszli w kierunku Bergiesel. Morgi napisał do Gaby sms-a: "Wpadliśmy na Poitnera przed szpitalem. Będziemy do wieczora na treningu. Zadzwonię później. Z młodym jeszcze nie gadałem." Gabrysia odpisała mu tylko lakoniczne "Ok".
- Simon, - szepnęła, - Simon obudź się.
- Co się dzieje? O co chodzi? - chłopak zerwał się.
- Wszystko dobrze, spokojnie. Wróć do domu, prześpij się, odpocznij. My tu będziemy.
- Tak... może masz rację.
Simon miał zmęczony wzrok. Sprawiał wrażenie jakby nie wiedział co się dzieje wokół niego.
Przyjaciółki spojrzały na śpiącą Zuzę. Poprawa jej stanu była widoczna - dziewczyna sama spokojnie oddychała. Na jej twarz wróciły naturalne rumieńce, dodające jej uroku.
Simon pożegnał się z dziewczynami, zdjął marynarkę z wieszaka i wyszedł.
- Ależ ona słodko śpi - rozmarzyła się Ida.
- Ślicznie wygląda, jak dobrze, że to tylko tak się skończyło - dodała Gabrysia.
- Wiesz co, skoczę po kawę. Zuzia na pewno jeszcze trochę będzie spać, a nie wiem jak ty, ale mi sie bardzo chce pić.
- Ok, to ja z nią zostanę, a ty leć.
Ida wyszła z sali i skierowała się w stronę automatu z napojami. Gdy dotarła na koniec korytarza usłyszała za sobą jakieś szepty.
***
- Patrzcie na tą dziewczynę. - zagadała kumpli Artur.
- Którą? - zapytał zupełnie wyrwany z rozmyślań Schlieri. Szli korytarzem szpitala, odwiedzić Zuzę, która podobno wracał do zdrowia.
- Gregorku - zaczął Arthur naśladując głos ojca uczącego swojego syna - popatrz przed siebie...
- Ha, ha, ha - odparł wściekły skoczek.
- To co widzisz?
- Widzę niezłą laskę...
- No patrz Morgi, rośnie nam młody Kolumb.
- Taa... nie ma to jak szybka reakcja - dodał Thomas i wybuchnął gromkim śmiechem.
Dziewczyna była ubrana zwiewną turkusową tunikę i czarne rurki, a na nogach baleriny w kolorze soczystej zieleni. Miała jasne, złoto - blond włosy, luźno opadające na ramiona.
- Może ją poznamy? - zapytał Pauli.
Gregor zaczął otwierać usta, żeby uciszyć przyjaciela ale ten już krzyknął:
- Ej! Laska, zatrzymaj się!
Ida zdziwiona tym co usłyszała za sobą, odwróciła się szybko na pięcie zarzucając przy tym swoimi pięknymi włosami. Popatrzyła na chłopaków i całkowicie osłupiała, tak samo jak oni.
- Gregor?! Nie wiedziałam, że przyjdziecie tak szybko! - zawołała i podbiegła do chłopaka, zarzucając mu ręce na ramiona.
Gregor jeszcze się nie otrząsnął.
- To ty?? To naprawdę ty?! - powtarzał raz po raz.
Thomas i Arthur dyskretnie weszli do sali Zuzy.
- No jasne, że ja. A kto to mógłby być? Gregor, kochanie, obudź się!
- Ale co ty ze sobą zrobiłaś? Co ty masz na głowie?!
- No jak to co? Pasemka i nowy kolor. Postanowiłam, że trzeba coś zmienić. Chciałam zaszaleć na wakacjach. Myślałam że ci się spodoba taka odmiana.
- Ale dlaczego mnie nie spytałaś o zdanie? Czemu myślisz tylko o sobie? Nie przypuszczałem, że jesteś aż taką egoistką!! - chłopak każde zdanie wykrzykiwał coraz głośniej.
- O co ci chodzi? - pytała zupełnie zbita z tropu dziewczyna.
- O co? a proszę! O to że chyba ja i moje zdanie się dla ciebie w ogóle nie liczą! Myślałem, że skoro jesteśmy razem to oznacza, że się wspieramy itp. ale też MÓWIMY SOBIE WSZYSTKO I WSPÓLNIE PODEJMUJEMY DECYZJE!!!
- A ja myślałam że skoro to moja głowa to mogę robić na niej co mi się podoba i nie pytać o zgodę mojego chłopaka!!! Następnym razem chyba zapytam czy mogę się załatwić, bo wygląda na to że bez twojego zezwolenia nawet tego mi nie wolno!
- No nie, ty chyba zwariowałaś!
- Tak, ja zwariowałam!!! A ty oszalałeś!! Zanim cokolwiek powiesz to najpierw pomyśl bo możesz kogoś mocno zranić. Nie wiedziałam, że twoje dziewczyny muszą robić to co TYLKO ty chcesz i nie mają własnego zdania! Przykro mi, ale ja taka nie jestem i nie zamierzam zmieniać się dla ciebie w zniewolony umysł! A teraz żegnam bo nie mam ochoty dalej na ciebie patrzeć! Bardzo się na tobie zawiodłam, nawet nie wiesz jak bardzo!
- Kto się zawiódł ten się zawiódł! Myliłem się w stosunku do ciebie! - po tych słowach wściekły skoczek odwrócił się na pięcie i wybiegł ze szpitala, potrącając chorych.
Ida poszła do sali ze spuszczoną głową.
- O Ida, już jesteś - zaczęła Gabrysia widząc wchodzącą przyjaciółkę - masz tę kawę? Bardzo mi się chce pić.
- Yyy... co? - zapytała wyrwana z rozmyślań dziewczyna.
- Co się stało? - włączył się do rozmowy Morgi.
- Gregor to totalny dupek! - krzyknęła dziewczyna.
- Co ci zrobił?
- Szczelił focha o nową fryzurę i wyzwał od idiotek! Jak on mógł mi to zrobić? - po tych słowach dziewczyna rozpłakała się.
- Ja tak tego nie zostawię. A tak na marginesie to wyglądasz powalająco! - powiedział Morgi i wybiegł, a w jego ślad poszedł również Arthur.
Chłopcy wybiegli przed szpital, ale nie musieli się wcale rozglądać za przyjacielem bo wpadli na niego i trenera.
- Oooo... Proszę, proszę. Znalazły się kolejne zguby - powiedział ironicznie Poitner.
- Dzień dobry panie trenerze - powiedzieli razem skruszonym głosem - ale yyy dzisiaj nie miało być chyba treningu.
- A to nie łaska już sprawdzić pocztę? Rozesłałem wam maile że dziś JEST trening, ale widzę, że wy jesteście teraz zajęci innymi sprawami.
- Ale my nie zdążyliśmy sprawdzić, sam pan wie. Bankiet był i trzeba było się wyspać.
- Trening miał być o 12 a wy latacie cały czas za jakimiś dziewczynami. Jestem zażenowany waszą postawą. A teraz marsz za mną. Mamy wolną skocznię do wieczora więc będziecie mieć dużo czasu na trening.
Skoczkowie odpowiedzieli tylko pod nosem "dobrze" i poszli w kierunku Bergiesel. Morgi napisał do Gaby sms-a: "Wpadliśmy na Poitnera przed szpitalem. Będziemy do wieczora na treningu. Zadzwonię później. Z młodym jeszcze nie gadałem." Gabrysia odpisała mu tylko lakoniczne "Ok".
***
- Iduś, błagamy nie płacz - pocieszały ją Zuzia i Gabrysia
- Nie, ja nie będę płakać przez niego- powiedziała dziewczyna po czym przetarła łzy - Zawiódł mnie całkowicie, ale ja się zemszczę skutecznie. Nie będę tracić czasu na kaprysy jakiegoś chłopaka, który sobie wyobraża, że jest niewiadomo kim, bo umie skakać. Byłam szczęśliwa, chciałam, żebyście wy też takie były, ale jak widać, nie to było mi pisane. Nie będę o nim teraz pamiętać, postaram się zapomnieć, ale obiecuję, że przeze mnie nie stracicie najpiękniejszych dni waszego życia. Czas się zabawić, w końcu mamy wakacje!
Dziewczyny popatrzyły na siebie zdziwione zachowaniem przyjaciółki. "Przecież oni są dla siebie stworzeni" myślała Gabrysia. "Żeby tylko nie zrobiła czegoś tak głupiego, że będzie tego żałować do końca życia..."
- Nie, ja nie będę płakać przez niego- powiedziała dziewczyna po czym przetarła łzy - Zawiódł mnie całkowicie, ale ja się zemszczę skutecznie. Nie będę tracić czasu na kaprysy jakiegoś chłopaka, który sobie wyobraża, że jest niewiadomo kim, bo umie skakać. Byłam szczęśliwa, chciałam, żebyście wy też takie były, ale jak widać, nie to było mi pisane. Nie będę o nim teraz pamiętać, postaram się zapomnieć, ale obiecuję, że przeze mnie nie stracicie najpiękniejszych dni waszego życia. Czas się zabawić, w końcu mamy wakacje!
Dziewczyny popatrzyły na siebie zdziwione zachowaniem przyjaciółki. "Przecież oni są dla siebie stworzeni" myślała Gabrysia. "Żeby tylko nie zrobiła czegoś tak głupiego, że będzie tego żałować do końca życia..."
Subskrybuj:
Posty (Atom)