

Bal udał się wspaniale. Piękną salę jadalną oświetlał jedynie blask świec, które ustawiono na okrągłych, drewnianych stolikach, przy których znajdowało się po osiem krzeseł, bardzo wygodnych; ich obicia idealnie komponowały się z ciemnokasztanowym kolorem podłogi. Jadalnia przechodziła we wspaniałą przestronną salę balową. Całą jej południową ścianę zajmowały wielkie okna ukazujące zachwycający, pełen soczysto zielonych drzew i krzewów ogród. Pod jedną ścianą zespół muzyczny ustawiał swoje instrumenty, zaś naprzeciwko kelnerzy krzątali się przy barze, wyciągając kolejne kieliszki i szklanki.
Wszyscy zaproszeni goście, powitani przez Sophie, przeszli najpierw do jadalni, gdzie czekała na nich wystawna kolacja.
Jednak młodzież nie mogła długo usiedzieć i zaraz po drobnych przekąskach skoczkowie wraz z Polkami udali się do sąsiedniej sali, gdzie zespół muzyczny już grał.
Simon, Morgi i Gregor razem z dziewczynami stali rozbawieni przy wejściu i obserwowali trenera Poitnera tańczącego żywo z żoną na środku sali. Nagle zespół zagrał spokojną balladę, więc Gregor zaprosił Idę na parkiet. Zaraz po tym Simon szarmanckim gestem skłonił się nisko przed Zuzą, która roześmiana podała mu rękę i ruszyli do tańca. Zostali tylko samotni Gabrysia i Morgi. Chłopak dość zakłopotany niepewnie poprosił dziewczynę . Po chwili wszystkie pary zgodnie poruszały się w takt muzyki.
W pewnym momencie podczas kolejnej piosenki zmęczona Zuzia przeprosiła Simona i poszła się napić. Przy barze spotkała przyjaciółki. Gdy po omówieniu wrażeń wracały do partnerów na parkiet, Zuzia zauważyła Sophie w objęciach Simona, który szeptał jej coś na ucho. Dziewczyna nie wierzyła w to, co widziała. Myślała, że było im dobrze razem tego wieczoru, przecież prawie cały czas spędzała z nim... A ta Sophie, wydawała się taka miła. Cicha woda brzegi rwie... Oni są razem! "Jaka ja byłam głupia!: pomyślała zrozpaczona Zuza. "Miałam nadzieje, myślałam, że...". Załamana dziewczyna odwróciła się i pobiegła z powrotem do baru, gdzie przyjaciółki jeszcze siedziały, kończąc napoje.
***
- Sophie, błagam, nie płacz - powiedział Simon.
- Ale... ale ja nie potrafię - wyłkała - to mnie przerasta. To uczucie mnie zabija!
W tym momencie zespół zagrał ukochaną piosenkę Sophie - "Goodbye my lover" Jamesa Blunta. Dziewczyna na nowo wybuchnęła płaczem.
- Przecież to nie twoja wina, nie możesz się tym zadręczać, nie cofniesz czasu, a on nie wróci...
- Jak ja o tym pomyślę, przecież on mógł żyć. To wszystko moja wina.
- Ale... ale ja nie potrafię - wyłkała - to mnie przerasta. To uczucie mnie zabija!
W tym momencie zespół zagrał ukochaną piosenkę Sophie - "Goodbye my lover" Jamesa Blunta. Dziewczyna na nowo wybuchnęła płaczem.
- Przecież to nie twoja wina, nie możesz się tym zadręczać, nie cofniesz czasu, a on nie wróci...
- Jak ja o tym pomyślę, przecież on mógł żyć. To wszystko moja wina.
***
- Nie wierzę, nie wierzę, że byłam taka głupia! Przecież to widać, że oni są razem! - wykrzyknęła wściekła Zuza - Co ja sobie wyobrażałam?
- Dziewczyno! Nie krzycz! O co chodzi?
- Widziałam ich razem!
- Kogo? - krzyknęła Gaba.
- Simona i Sophie - łkała Zuzia - tańczą, obściskują się i... to okropne, jestem idiotką.
Gaba z Idą był wstrząśnięte.
- Sophie? Jak to możliwe? - wykrzyknęła Ida.
- Chodź, nie przejmuj się, zjemy coś, wszystko będzie dobrze...
Przyjaciółki objęły zapłakaną Zuzię i poprowadziły do stolika. Tam siedzieli Gregor i Morgi delektując się deserem. Gdy dziewczyny podeszły bliżej, Schliri rzucił Idzie zaniepokojone spojrzenie. Gdy dziewczyna zreferowała mu całą sprawę, chłopak złapał się za głowę.
- To nie tak, to wcale nie tak. Sophie jest przyjaciółką Simona - wyjaśniał szeptem Gregor - jego najlepszą przyjaciółką. Znają się od lat, nikt nie wie od jak dawna, poznali się gdzieś w Szwajcarii. Kiedyś podobno byli ze sobą, ale oboje stwierdzili, że przyjaźń jest lepsza. Wiedzą o sobie wszystko i pewnie teraz Simon pociesza Sophie, bo tuż przed wakacjami zginął jej chłopak, z którym była kilka lat. Ona się tym zadręcza. Wszyscy o tym wiedzą, bo Sophie jest znana wśród skoczków, ale do was mogło to nie dotrzeć. Ona wciąż myśli, że to jej wina.
- To straszne - szepnęła przerażona Ida - a Zuzia myśli, że... czekaj chwilę, powiem jej tylko...
Zerwała się i podbiegła do przyjaciółki. Tłumaczyła jej coś żywo, ale Zuza nie dała się przekonać. Siedziała zrezygnowana, patrząc tępo przed siebie. Ida dała za wygraną i wróciła do Gregora.
- Nie wierzy mi, nie wiem dlaczego...
- Nie przejmuj się. Nic już nie możesz zrobić.
Ida wyglądała na zmartwioną.
- Dziewczyno! Nie krzycz! O co chodzi?
- Widziałam ich razem!
- Kogo? - krzyknęła Gaba.
- Simona i Sophie - łkała Zuzia - tańczą, obściskują się i... to okropne, jestem idiotką.
Gaba z Idą był wstrząśnięte.
- Sophie? Jak to możliwe? - wykrzyknęła Ida.
- Chodź, nie przejmuj się, zjemy coś, wszystko będzie dobrze...
Przyjaciółki objęły zapłakaną Zuzię i poprowadziły do stolika. Tam siedzieli Gregor i Morgi delektując się deserem. Gdy dziewczyny podeszły bliżej, Schliri rzucił Idzie zaniepokojone spojrzenie. Gdy dziewczyna zreferowała mu całą sprawę, chłopak złapał się za głowę.
- To nie tak, to wcale nie tak. Sophie jest przyjaciółką Simona - wyjaśniał szeptem Gregor - jego najlepszą przyjaciółką. Znają się od lat, nikt nie wie od jak dawna, poznali się gdzieś w Szwajcarii. Kiedyś podobno byli ze sobą, ale oboje stwierdzili, że przyjaźń jest lepsza. Wiedzą o sobie wszystko i pewnie teraz Simon pociesza Sophie, bo tuż przed wakacjami zginął jej chłopak, z którym była kilka lat. Ona się tym zadręcza. Wszyscy o tym wiedzą, bo Sophie jest znana wśród skoczków, ale do was mogło to nie dotrzeć. Ona wciąż myśli, że to jej wina.
- To straszne - szepnęła przerażona Ida - a Zuzia myśli, że... czekaj chwilę, powiem jej tylko...
Zerwała się i podbiegła do przyjaciółki. Tłumaczyła jej coś żywo, ale Zuza nie dała się przekonać. Siedziała zrezygnowana, patrząc tępo przed siebie. Ida dała za wygraną i wróciła do Gregora.
- Nie wierzy mi, nie wiem dlaczego...
- Nie przejmuj się. Nic już nie możesz zrobić.
Ida wyglądała na zmartwioną.
***
"To wszystko nie ma sensu. Nie wiem po co tu przyszłam" myślała zrezygnowana Zuzia. "Tyle sobie wyobrażałam jak poznałam Simona. A ta Sophie udawała miłą, mogła mi od razu powiedzieć, ale pewnie wydawało jej się, że to takie zabawne. A Ida próbuje mi wmówić, że są przyjaciółmi. Nie będę udawać, iż się dobrze bawię tylko po to, żeby mogła z czystym sumieniem migdalić się z Gregorem."
- Zuza!
Z zamyślenia wyrwał ją łagodny głos Thomasa.
- Wszystko w porządku?
- Nie, nic nie jest dobrze, to straszne. Znowu się zawiodłam na gościu, na którym mi zależało. Dlaczego byłam taka naiwna? Myślałam, że dobrze dogaduję się z Simonem... ale do czasu. Jak ich razem zobaczyłam, co ja sobie wyobrażałam?
- Ale kogo? Zuza, możesz trochę jaśniej?
- Sophie i Simonem. - odparła krótko.
- Zuza, błagam nie płacz, to na pewno nie tak jak myślisz. Znam Simona, to świetny facet, on szanuje dziewczyny, nigdy żadnej nie uraził.
Całej rozmowie przyglądała się z boku rozdrażniona Gabrysia. "Muszę coś z tym zrobić." pomyślała. "Nie wystarcza jej Simon, że dostawia się jeszcze do Morgiego?"
- Zuza - wtrąciła nagle Gaba - skoczysz ze mną do baru?
- Jasne - odparła dziewczyna.
Jednak Gaba zamiast iść do baru skierowała się w stronę toalety.
- Co ty wyprawiasz? Specjalnie to robisz? - krzyknęła dziewczyna, gdy tam dotarły.
- Gaba, o co ci chodzi? Oszalałaś...?
- Oczywiście, ja oszalałam! To ja jestem taka okropna, nie? A ty? Wspaniała ukochana przyjaciółka! Nie wiedziałam, że kumpele odbijają sobie facetów, a może ty go podrywasz dla mnie, co?
- Gabrysiu, ależ o czym ty mówisz? - Zuzia była przerażona - Opanuj się, nikogo nie podrywam!! Nie mam takiego zamiaru, nigdy bym tego nie zrobiła...
- A Morgi? - z oczu dziewczyny trysnęły łzy - Może niby nie widziałaś jak się na ciebie patrzył, nie? Teraz będziesz udawać, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a jednocześnie będziesz podrywać chłopaka, który zawsze mi się podobał. Nienawidzę cię! - dodała po czym z całej siły szarpnęła Zuzę za jej piękne włosy.
Ta nie była jej dłużna, gdyż zaraz wbiła jej swoje paznokcie w ramię. Dziewczyny szamotały się, krzyczały, kopały. Jednak lekką przewagę miała Gaba, ponieważ była znacznie wyższa od Zuzy i dlatego ta druga częściej lądowała na podłodze.
W pewnej chwili do łazienki wpadła blada jak ściana Ida.
- Co się dzieje? Co wy wyprawiacie?! Zuza! Czemu leżysz na podłodze?
- Zapytaj lepiej jej - odparła dziewczyna, po czy rzuciła okiem na rywalkę.
- O nie! Zuza! Złamałaś mi paznokcia! - krzyknęła Gaba, po czym zaczęła się śmiać na całą łazienkę - Zachowujemy się zupełnie jak Paris Hilton!
P chwili przyłączył się do niej obie przyjaciółki, które zaraz też się pogodziły. Ida poprawiła im makijaż aby nikt nie zauważył co tu się stało.
- Zuza!
Z zamyślenia wyrwał ją łagodny głos Thomasa.
- Wszystko w porządku?
- Nie, nic nie jest dobrze, to straszne. Znowu się zawiodłam na gościu, na którym mi zależało. Dlaczego byłam taka naiwna? Myślałam, że dobrze dogaduję się z Simonem... ale do czasu. Jak ich razem zobaczyłam, co ja sobie wyobrażałam?
- Ale kogo? Zuza, możesz trochę jaśniej?
- Sophie i Simonem. - odparła krótko.
- Zuza, błagam nie płacz, to na pewno nie tak jak myślisz. Znam Simona, to świetny facet, on szanuje dziewczyny, nigdy żadnej nie uraził.
Całej rozmowie przyglądała się z boku rozdrażniona Gabrysia. "Muszę coś z tym zrobić." pomyślała. "Nie wystarcza jej Simon, że dostawia się jeszcze do Morgiego?"
- Zuza - wtrąciła nagle Gaba - skoczysz ze mną do baru?
- Jasne - odparła dziewczyna.
Jednak Gaba zamiast iść do baru skierowała się w stronę toalety.
- Co ty wyprawiasz? Specjalnie to robisz? - krzyknęła dziewczyna, gdy tam dotarły.
- Gaba, o co ci chodzi? Oszalałaś...?
- Oczywiście, ja oszalałam! To ja jestem taka okropna, nie? A ty? Wspaniała ukochana przyjaciółka! Nie wiedziałam, że kumpele odbijają sobie facetów, a może ty go podrywasz dla mnie, co?
- Gabrysiu, ależ o czym ty mówisz? - Zuzia była przerażona - Opanuj się, nikogo nie podrywam!! Nie mam takiego zamiaru, nigdy bym tego nie zrobiła...
- A Morgi? - z oczu dziewczyny trysnęły łzy - Może niby nie widziałaś jak się na ciebie patrzył, nie? Teraz będziesz udawać, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a jednocześnie będziesz podrywać chłopaka, który zawsze mi się podobał. Nienawidzę cię! - dodała po czym z całej siły szarpnęła Zuzę za jej piękne włosy.
Ta nie była jej dłużna, gdyż zaraz wbiła jej swoje paznokcie w ramię. Dziewczyny szamotały się, krzyczały, kopały. Jednak lekką przewagę miała Gaba, ponieważ była znacznie wyższa od Zuzy i dlatego ta druga częściej lądowała na podłodze.
W pewnej chwili do łazienki wpadła blada jak ściana Ida.
- Co się dzieje? Co wy wyprawiacie?! Zuza! Czemu leżysz na podłodze?
- Zapytaj lepiej jej - odparła dziewczyna, po czy rzuciła okiem na rywalkę.
- O nie! Zuza! Złamałaś mi paznokcia! - krzyknęła Gaba, po czym zaczęła się śmiać na całą łazienkę - Zachowujemy się zupełnie jak Paris Hilton!
P chwili przyłączył się do niej obie przyjaciółki, które zaraz też się pogodziły. Ida poprawiła im makijaż aby nikt nie zauważył co tu się stało.
***
Szczęśliwa Gaba siedziała przy stole z szerokim uśmiechem. Zdezorientowany Morgi próbował bezskutecznie wyciągnąć od niej jakiekolwiek informacje odnośnie ich dziwnego zachowania. Zuzy dalej nie opuszczał melancholijny nastrój. Nie miała ochoty na jedzenie, napoje czy śmiech. Wydawała się nieobecna duchem w rzeczywistości, zatopiona we własnych myślach.
Nagle dotarł do niej strzępek rozmowy, w której dosłyszała głos Ammanna. Okazało się, że chłopak cicho pytał siedzącego obok Arthura:
- Wiesz co się stało Zuzannie?
W tym momencie odezwał się Morgi.
- Jak to nie wiesz? I ty o to pytasz? Poznajesz dziewczynę, bawisz się z nią przez cały wieczór, a potem przytulasz Sophie! I ty się dziwisz o co jej chodzi?!
Zuza poderwała głowę. Przerażona patrzyła na Morgiego, którego powstrzymywała Gaba. Zdenerwowany chłopak spoglądał na Simona. Szwajcar był zaskoczony. Zrobił ruch, jakby chciał podejść do Zuzy, ale ona zerwała się z miejsca i wybiegła przez drzwi na taras. Zaraz za nią popędziły Ida z Gabą. Zastały ją, jak opierała się o rozłożyste drzewo i cała dygotała ze złości.
Dziewczyny osłupiały na widok wspaniałego ogrodu. Tutaj przyroda miała główną rolę. Wszystko było naturalne, idealnie współgrało ze sobą. Z tarasu ku rozłożystemu ogrodowi, niczym leśnej polanie, prowadziły wspaniałe, kamienne stopnie. Tu i ówdzie można było dostrzec niewielkie kępki kwiatów, bądź małe krzaczki. Po lewej stronie, na kropelkach wody tryskających z niewielkiej fontanny przypominającej postać boga wina - Dionizosa, rozpraszały się ostatnie promienie zachodzącego słońca, oświetlając ogród barwami tęczy. Trawnik łagodnie opadał w dół delikatnego zbocza. Tam zaczynał się las, składający się głownie z drzew liściastych, które delikatnie falowały na wietrze, skutecznie tłumiąc odgłosy drogi prowadzącej przez zagajnik.
Przyjaciółki podeszły do łkającej wciąż Zuzy i objęły ją. Nagle drzwi za ich plecami otworzyły się i wyszedł z nich zaniepokojony Simon. Wystraszona Zuza poderwała się i zbiegła po schodach.
- Nie! - krzyknął chłopak - Stój! Zatrzymaj się!
Nagle dotarł do niej strzępek rozmowy, w której dosłyszała głos Ammanna. Okazało się, że chłopak cicho pytał siedzącego obok Arthura:
- Wiesz co się stało Zuzannie?
W tym momencie odezwał się Morgi.
- Jak to nie wiesz? I ty o to pytasz? Poznajesz dziewczynę, bawisz się z nią przez cały wieczór, a potem przytulasz Sophie! I ty się dziwisz o co jej chodzi?!
Zuza poderwała głowę. Przerażona patrzyła na Morgiego, którego powstrzymywała Gaba. Zdenerwowany chłopak spoglądał na Simona. Szwajcar był zaskoczony. Zrobił ruch, jakby chciał podejść do Zuzy, ale ona zerwała się z miejsca i wybiegła przez drzwi na taras. Zaraz za nią popędziły Ida z Gabą. Zastały ją, jak opierała się o rozłożyste drzewo i cała dygotała ze złości.
Dziewczyny osłupiały na widok wspaniałego ogrodu. Tutaj przyroda miała główną rolę. Wszystko było naturalne, idealnie współgrało ze sobą. Z tarasu ku rozłożystemu ogrodowi, niczym leśnej polanie, prowadziły wspaniałe, kamienne stopnie. Tu i ówdzie można było dostrzec niewielkie kępki kwiatów, bądź małe krzaczki. Po lewej stronie, na kropelkach wody tryskających z niewielkiej fontanny przypominającej postać boga wina - Dionizosa, rozpraszały się ostatnie promienie zachodzącego słońca, oświetlając ogród barwami tęczy. Trawnik łagodnie opadał w dół delikatnego zbocza. Tam zaczynał się las, składający się głownie z drzew liściastych, które delikatnie falowały na wietrze, skutecznie tłumiąc odgłosy drogi prowadzącej przez zagajnik.
Przyjaciółki podeszły do łkającej wciąż Zuzy i objęły ją. Nagle drzwi za ich plecami otworzyły się i wyszedł z nich zaniepokojony Simon. Wystraszona Zuza poderwała się i zbiegła po schodach.
- Nie! - krzyknął chłopak - Stój! Zatrzymaj się!
14 komentarzy:
Ach, och i jeszcze ojej. Wspaniały odcinek, wręcz cudny...
Tylko nie wiem co takie zachwycającego roztaczało się z okna w sali balowej.
Odniosłem wrażenie, że opisy są tylko na początku oraz końcu, a łazienka? Miejski szalet to był ;)
oj no mógłbys docenic jakiś postęp:P.
I nie wiem czy kolor kafelków jest az tak konieczny.
Dziękuje za uwagę.
Miss Polonia 2008
Doceniam i ciesze się z postępów.
No nie, ale jakieś lustro cyz inne szpargały w damskiej toalecie są, prawda? Rozumiesz, ja nie wiem, nie bywam w tej częsci miejskich toalet ;)
No to raz wpadniesz i nie będziesz potrzebował opisów. Dla Ciebie żaden wysiłek.
Miss Polonia 2008
Jam wychowany i nie wchodze do damskich toalet.
Pachhh!!
Chwilowa przerwa w Waszej dyskusji/przepraszam najmocniej wszystkich poszkodowanych/.
Albo nie. Nie zupełnie. Ja się dołączę.
Korektorze! Czy Ty też widzisz to co ja?! Tak, tak, dziewczyny bardzo starały się, żeby sprostać wymaganiom. Po wielkich trudach i znojach udało mi się przebrnąć przez część opisową. Tadammmm!! Najbardziej podobał mi się opis wygodnych stołków pasujących do podłogi.
Coś, coś, coś zaczyna się dziać /hurra!/ i nadszedł czas na dialogi. Wow! Cóż za niesamowite przeżycie. Piękna czy ty pisałaś to na każdej lekcji, tylko po to, żeby na świeżo notować swoje wypowiedzi z przerw i później zmienić tenisówki na facetów?! Dobry pomysł, są takie...naturalne.
Ahhh i jeszcze jedna rzecz droga piękna. Tak, zgadza się, masz tą płytę, /i bardzo dobrze, trzeba spełniać swoje marzenia a nie czekać aż KTOŚ Cię wyręczy:D/rozumiem, że niezmiernie Cię to cieszy, ale jak będziesz nadużywać owej piosenki to Ci się znudzi! I co wtedy będzie?!;> Postanowiłaś awansować ją do pozycji znaku rozpoznawczego i będzie przewijać się w każdym Twoim rozdziale?
Z pozdrowieniami i życzeniami sukcesów w pracy:
yours Lizhi
Aj Lizhi, Lizhi,
TA piosenka nigdy mi się nie znudzi, to poprostu jest niemożliwe!! Chcę ją tylko reklamować wśród innych, a także, być może, czemu nie, uczynić moim znakiem rozpoznawczym.
Uwielbiam ją
I wciąż jestem pod wrażeniem Twojej spostrzegawczości, masz we wszystkim rację!! :]
Korektorze, to, że ktoś wchodzi do kibla płci przeciwnej to nie znaczy, że nie jest dobrze wychowany. Popatrz, chociażby, na panie, które w takich obiektach sprzątają; cóż one mają, biedne zrobić?? Zostawić brud i smród w łazience dla panów? Poza tym, jeśli ktoś jest inteligentny, to łatwo się domyśli, że w każdej toalecie jest mniej więcej ten sam wystrój. Mogę Cię także zapewnić, że kobiety nie spędzają w niej tak dużo czasu, a by musiała być wyposażona w sofy i lustra na całą ścianę.
piękna, zgrabna i powabna
No no no! WIdzę znaczący postęp w Waszej twórczości, drogie koleżanki...;) Aż się boję, co będzie dalej, skoro nawet opisy się pojawiły.
no cóż... może nawet będzie się dało to przeczytać i korektor już się nie będzie miał do czego przyczepić?? :]
piękna, zgrabna i powabna
Może, czas pokaże :)
No wiesz, ale babcie klozetowe sa uprzywilejowane, taka ich praca. Wiesz ja sie nigdy nie spotkałemw męskiej toalecie z inną panią po za sprzątającą :)
Nie, ja myślałem raczej o specjalnych pojemniczkahc na puder i napełniaczasz do błyszczyków :)
Po pierwsze Korektor jak tak bardzo cie ciekawi co jest w damskich kiblach a wsydzisz sie do niego wejsc jako chlopak to sie przebierz za kobiete i wejdz, zaspokoisz swoja ciekawosc i bedziesz szczesliwy.
Po drugie masz juz te swoje opisy ale be przesady to jest opowiadanie o losach kilku nastolatek ktore przezywaja przygode swojego zcia wraz ze skoczkami ktorym kibicuja i ubwielbiaja od lat i chyba dokladne opisy sa otoczenia sa zbede bo wtedy rozdzial jest dlugi i sie w nim nic nie dzieje jest poprostu nudny, tu jest wazniejsz akcja wiec uwazam ze opisw jest wystarczajaco i babskiego kibla nie trzeba opisywac.
A po trzecie rozdzial jest bardzo interesujacy :)
Oj no korektor obraziłes mnie. Ja jestem dobrze wychowana a byłam w męskiej toalecie. To tylko chłopcy czegos się w naszych boją.
Puder i błyszczyk każda szanująca się dziewczyna ma swój.
a Lizhi jak nam pieknie na końcu napisałaś po angielsku:D. Wzruszyłam się.
Miss Polonia 2008
Może i tak, ale w każdej opowieści czy ksiązce macie jednak opisy. Czasami przeginają, ale z drugiej strony popadać w skrajność i pomijanie calkowicie opisów tez jest bezsensowne.
Nie kręci mnie chodzenie w damskich ciuchach.
Miss, tam gdzie się niepowinno wchodzić tam się nie wchodzi.
no swietne opko a ja zapraszam do mnie www.schlieri-story.bloog.pl
Prześlij komentarz