Oto drugi rozdział:-) życzę wszystkim miłego czytania i mam nadzieję, że się wam on spodoba.
Na drugi dzień przyjaciółki obudziły się bardzo późno. Postanowiły wspólnie, że skoro już tu mają spędzić wakacje, to wypadałoby poznać miasto. Po śniadaniu poszły na spacer do centrum. Podziwiały uroki Innsbrucka, robiły zakupy oraz skusiły się też na lody.
-Chodźmy na skocznie - rzuciła Gaba.
- Nie!! Po co? Będziemy się tam tylko nudzić - odpowiedziała Zuza - Nie mam dziś ochoty na włóczęgę!
- To w takim razie my z Gabą pójdziemy, a ty leniu, - tu zwróciła się do Zuzy,- wracaj do hotelu - zaproponowała Ida - Żałuj!
Rozgniewana Zuza ruszyła w kierunku hotelu. Gaba z Idą w wyśmienitych nastrojach udały się w kierunku Bergiesel.
Idąc, rozmawiały o skokach. W pewnym momencie Idzie przyszło coś do głowy i zapytała:
- Gaba! Czy Austriacy teraz nie trenują w Innsbrucku? Nic nie czytałaś na ten temat?
- Nie wiem... - zamyśliła się dziewczyna - Jakiś tydzień temu byli w Stams, może już wrócili...
Po kilkunastu minutach dziewczyny dotarły na miejsce. Skocznia była usytuowana w pięknym miejscu. Z trybun rozciągał się wspaniały widok na miasto. Przyjaciółki zapatrzyły się i dopiero po kilku minutach zauważyły, że na skoczni odbywa sie trening.
- Morgi! - wrzasnęła Gaba - Przed chwilą skakał Morgi!
Uradowana dziewczyna ruszyła po stopniach w dół, zostawiając zdziwioną Idę na górze. Ta zaraz ruszyła za przyjaciółką. Zajęły najlepsze miejsca i podziwiały wspaniałe loty skoczków. Pogoda była wprost idealna - świeciło słońce, było przyjemnie ciepło i wiał lekki wiatr - wymarzone warunki do skakania. Dziś wszyscy skoczkowie oddawali wspaniałe loty.
Dziewczyny zatraciły zupełnie poczucie czasu. Nie wiedziały ile już były na skoczni.
Tymczasem Zuza znudziła się totalnie, siedząc samotnie w hotelowym pokoju. Postanowiła pójść do baru. Stwierdziła, że może pozna tam kogoś ciekawego... Jednak gdy się tam znalazła, załamała się całkowicie. Nikogo interesującego na horyzoncie! Gdy tak siedziała i myślała, sącząc leniwie napój, barman zagadnął ją po polsku:
- Czemu tak piękna dziewczyna jest taka smutna?
Zaskoczona Zuza odpowiedziała jedynie delikatnym uśmiechem. - Obrzuciął rozmówcę szybkim spojrzeniem. Barman był przystojnym, wysokim brunetem, o ujmującym uśmiechu.
- Pracowałem wczoraj wieczorem w recepcji i was zakwaterowałem.
- Hmm... Nie przypuszczałam, że spotkam tutaj kogokolwiek z Polski. - powiedziała dziewczyna.
- Kiedy przyjechałem też tak sądziłem, ale jest tu wielu naszych rodaków, zapewniam cię. Masz dziś wieczorem czas? Jeśli tak, to może mógłbym ci towarzyszyć? Znam tutaj kilka ciekawych miejsc - powiedział barman.
- Z miłą chęcią - odpowiedziała Zuza.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę, a potem chłopak został wezwany przez szefa. Zdążył już tylko powiedzieć:
- Do zobaczenia wieczorem! - i zniknął.
Dziewczyna skończyła jescze napój i poszła do pokoju. Zupełne zapomniała o przyjaciółkach, których nie było już bardzo długo...
Tymczasem po treningu Gaba z Idą jeszcze chwilę siedziały i komentowały skoki. Przy wyjściu w ogóle nie zauważyły, że skoczkowie też wychodzili. Ida nagle się zatrzymała, szukając czegoś w torebce. Nie zauważył tego jeden z nich i wpadł na nią. Dziewczyna upadła na rękę.
- Przepraszam bardzo, naprawdę przepraszam. Nic ci nie jest? - zapytał po niemiecku speszony chłopak, pomagając jej wstać.
- Chyba nic, choć strasznie boli mnie ręka - odpowiedziała Ida.
Gdy zobaczyła, kto ją wywrócił, zaniemówiła...
P.S. Niebawem (czyli przed feriami) trzeci rozdział:D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Oooo....fajne;D widać że czeka was kariera literacka;) ale trening czyni mistrza, wiec powodzonka z nastepnymi rozdzialami;)
Prześlij komentarz