czwartek, 24 stycznia 2008

Rozdział III Nowa znajomość

Ida stała z otwartymi ustami i patrzyła na chłopaka. Przed chwilą była na niego wściekłą. Teraz zapomniała nawet o bolącej ręce. Nie mogła uwierzyć własnym oczom, które patrzyły teraz na Gregora Schlierenzauera.
- Na pewno czujesz się dobrze? - zapytał skoczek.
- Chyba coś mi się jednak stało w rękę - powiedziała dziewczyna.
- Pokaż!
Usłyszała za sobą zdecydowany głos. Należał on do Alexa Poitnera, trenera Austriaków, który właśnie zbliżył się do skoczków i dziewczyn.
- Wygląda na to moja droga, że ją złamałaś, albo zwichęłaś. - powiedział, po czym uśmiechnął się do dziewczyny, patrząc z politowaniem na swojego podopiecznego.
- To my już chyba pójdziemy - odrzekła niezdecydowanym głosem Ida.
- Ależ nie ma mowy! Nie zostawimy cię teraz w takim stanie. - odpowiedział trener - Chodź, idziemy do szpitala. A wy co tak stoicie? Przecież trening się już skończył.
- A to my idziemy z wami - powiedział Gregor.
- Ooo... Tak. Nie zostawimy was teraz samych. - dodał Morgi.
- Jestem z nią. - powiedziała Gaba.
Mimo wszystko skoczkowie uparli się i razem ruszyli w kierunku szpitala.
W drodze Gregor przyznał się, że to jego sprawka. Wszyscy śmiali się i żartowali z niego.
- Gregor zawsze wie, jak stosownie poderwać dziewczynę - powiedział Morgi.
Dzięki takiej "obstawie" Idę od razu przyjęto, zbadano i opatrzono. Okazało się, że to nic groźnego, ale na wszelki wypadek założono gips. Chłopcy uparli się, że odprowadzą dziewczyny do hotelu. W drodze rozmawiali o skokach, o Polsce, zdążyli się "lepiej poznać". Przy hotelu Gregor poprosił Idę na bok.
- Trochę niefortunnie zaczęła się nasza znajomość - zaczął nieśmiało chłopak.
- Nie ma o czym mówić - przerwała mu dziewczyna. - Będę miała pamiątkę z wakacji!
- Może jako przeprosiny dasz się namówić na wieczorny wypad do miasta? - zapytał. - To będę u Ciebie o 19!
Skoczek nawet nie dał szansy Idzie odpowiedzieć, bo wiedział, że zgodziłaby się. Na pożegnanie dał jej buziaka w policzek. Rozmarzona dziewczyna ruszyła do pokoju, zapominając o całym świecie...
Skoczkowie wracali razem i rozmawiali.
- Coś mi się wydaje Gregor, że spodobała ci się ta Polka. - powiedział Morgi.
- Eee, wydaje ci się. -odpowiedział chłopak - Choć nie da się ukryć, że Ida jest bardzo ładna i miła.
- A mnie się spodobała Gaba... i te jej piękne, piwne oczy, ach... można w nich utonąć. - wtrącił rozmarzony Mario.
Hej! Chłopaki, wyluzujcie, nie można się nie zgodzić, że Polskie dziewczyny są ładne, ale żeby od razu się zakochiwać. - zażartował Morgi.
Wszyscy w doskonałych humorach wrócili do domów.
Tymczasem Ida z Gabą dotarły do pokoju.
- Zuza! Już wróciłyśmy. Nudziłaś się bardzo? - zapytała Ida.
- Nie, nie, prawie wcale. Nawet poznałam kogoś ciekawego. - odpowiedziała z łazienki dziewczyna.
- Co ona tam robi? - zapytała Gabę Ida. - Chodź, zobaczymy!
Gdy weszły, aż zaniemówiły. Odstrzelona Zuza podziwiała w lustrze swe oblicze.
- Wow! Zuza, jak ty ślicznie wyglądasz! - wykrzyknęła Gaba.
- Ida! Co ci się stało?
Zuza dopiero teraz zauważyła gips na ręce przyjaciółki.
- A wiesz... - odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna - to długa opowieść.
- No powiedz, proszę!
- Poszłyśmy na skocznię - wtrąciła Gaba. - Patrzymy, a Austriacy mają trening. Oglądałyśmy go i gdy już wychodziłyśmy, Schlieri wpadł na Idę. No i złamał jej rękę.
- Ida, ty to zawsze coś sobie zrobisz!
- Potem zaprowadzili nas do szpitala i odprowadzili do hotelu. I to cała opowieść. - dokończyła Ida.
- Poznałyście skoczków! A był Simonek? Widziałyście go?
- Nie ale, podobno niedługo tu przyjeżdża. - odpowiedziała Gaba.
- Dobra dziewczyny, lecę, pa, pa. Zobaczymy się później!
- Ale... Zuza! Gdzie idziesz?
Ta jednak odpowiedziała im tajemniczym uśmiechem. Dziewczyny nie wiedziały o co chodzi.

poniedziałek, 21 stycznia 2008

Rozdział II Trening

Oto drugi rozdział:-) życzę wszystkim miłego czytania i mam nadzieję, że się wam on spodoba.

Na drugi dzień przyjaciółki obudziły się bardzo późno. Postanowiły wspólnie, że skoro już tu mają spędzić wakacje, to wypadałoby poznać miasto. Po śniadaniu poszły na spacer do centrum. Podziwiały uroki Innsbrucka, robiły zakupy oraz skusiły się też na lody.
-Chodźmy na skocznie - rzuciła Gaba.
- Nie!! Po co? Będziemy się tam tylko nudzić - odpowiedziała Zuza - Nie mam dziś ochoty na włóczęgę!
- To w takim razie my z Gabą pójdziemy, a ty leniu, - tu zwróciła się do Zuzy,- wracaj do hotelu - zaproponowała Ida - Żałuj!
Rozgniewana Zuza ruszyła w kierunku hotelu. Gaba z Idą w wyśmienitych nastrojach udały się w kierunku Bergiesel.
Idąc, rozmawiały o skokach. W pewnym momencie Idzie przyszło coś do głowy i zapytała:
- Gaba! Czy Austriacy teraz nie trenują w Innsbrucku? Nic nie czytałaś na ten temat?
- Nie wiem... - zamyśliła się dziewczyna - Jakiś tydzień temu byli w Stams, może już wrócili...
Po kilkunastu minutach dziewczyny dotarły na miejsce. Skocznia była usytuowana w pięknym miejscu. Z trybun rozciągał się wspaniały widok na miasto. Przyjaciółki zapatrzyły się i dopiero po kilku minutach zauważyły, że na skoczni odbywa sie trening.
- Morgi! - wrzasnęła Gaba - Przed chwilą skakał Morgi!
Uradowana dziewczyna ruszyła po stopniach w dół, zostawiając zdziwioną Idę na górze. Ta zaraz ruszyła za przyjaciółką. Zajęły najlepsze miejsca i podziwiały wspaniałe loty skoczków. Pogoda była wprost idealna - świeciło słońce, było przyjemnie ciepło i wiał lekki wiatr - wymarzone warunki do skakania. Dziś wszyscy skoczkowie oddawali wspaniałe loty.
Dziewczyny zatraciły zupełnie poczucie czasu. Nie wiedziały ile już były na skoczni.
Tymczasem Zuza znudziła się totalnie, siedząc samotnie w hotelowym pokoju. Postanowiła pójść do baru. Stwierdziła, że może pozna tam kogoś ciekawego... Jednak gdy się tam znalazła, załamała się całkowicie. Nikogo interesującego na horyzoncie! Gdy tak siedziała i myślała, sącząc leniwie napój, barman zagadnął ją po polsku:
- Czemu tak piękna dziewczyna jest taka smutna?
Zaskoczona Zuza odpowiedziała jedynie delikatnym uśmiechem. - Obrzuciął rozmówcę szybkim spojrzeniem. Barman był przystojnym, wysokim brunetem, o ujmującym uśmiechu.
- Pracowałem wczoraj wieczorem w recepcji i was zakwaterowałem.
- Hmm... Nie przypuszczałam, że spotkam tutaj kogokolwiek z Polski. - powiedziała dziewczyna.
- Kiedy przyjechałem też tak sądziłem, ale jest tu wielu naszych rodaków, zapewniam cię. Masz dziś wieczorem czas? Jeśli tak, to może mógłbym ci towarzyszyć? Znam tutaj kilka ciekawych miejsc - powiedział barman.
- Z miłą chęcią - odpowiedziała Zuza.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę, a potem chłopak został wezwany przez szefa. Zdążył już tylko powiedzieć:
- Do zobaczenia wieczorem! - i zniknął.
Dziewczyna skończyła jescze napój i poszła do pokoju. Zupełne zapomniała o przyjaciółkach, których nie było już bardzo długo...
Tymczasem po treningu Gaba z Idą jeszcze chwilę siedziały i komentowały skoki. Przy wyjściu w ogóle nie zauważyły, że skoczkowie też wychodzili. Ida nagle się zatrzymała, szukając czegoś w torebce. Nie zauważył tego jeden z nich i wpadł na nią. Dziewczyna upadła na rękę.
- Przepraszam bardzo, naprawdę przepraszam. Nic ci nie jest? - zapytał po niemiecku speszony chłopak, pomagając jej wstać.
- Chyba nic, choć strasznie boli mnie ręka - odpowiedziała Ida.
Gdy zobaczyła, kto ją wywrócił, zaniemówiła...

P.S. Niebawem (czyli przed feriami) trzeci rozdział:D

niedziela, 20 stycznia 2008

...

Wielkie podziękowania dla naszej graficzki za zmiany na blogu i dodanie ankiety. Drugi rozdział już niedługo, mam nadzieję, że spodoba się wam:D

piątek, 18 stycznia 2008

Rozdział I Początek

Dla dziewczyn od których wyszedł ten pomysł...

Był piękny, wakacyjny poranek. Słońce mocno grzało i wszędzie dookoła było czuć atmosferę radości i odpoczynku. Wewnątrz lotniska panował jednak miły chłód. Dziewczyny czekały na odprawę. Wczoraj zakończył się kolejny rok nauki, a już dziś wspólnie miały polecieć do Hiszpanii. Po załatwieniu wszystkich niezbędnych spraw przyjaciółki siedziały juz wygodnie w samolocie, czekając aż wystartuje i zaczną się dla nich wspaniałe dwa miesiące wakacji. Docelowo miały wylądować w Sewilli, dlatego leciały przez Budapeszt. Po upływie półtorej godziny znalazły się już na Węgrzech. Zapowiadało się wspaniałe przedpołudnie. Kolejny lot miały dopiero o 14.30.
-Chodźmy do miasta - powiedziała Zuza.
-Z miłą chęcią - odpowiedziała Ida - ale musimy koniecznie iść potem na zakupy!
Dziewczyny zwiedzały Budapeszt, kupiły wiele fajnych ciuchów. Czas szybko im mijał. Nie zauważyły, a była już 13, więc szybko udały się na lotnisko. Kolejna odprawa bardzo je znudziła. Po półtorej godzinie planowo ruszyły w dalszą drogę. Po chwili, Ida, wyglądając przez okno, przestraszyła się, było bardzo ciemno. Samolot wleciał w grubą warstwę granatowych chmur; nic nie było widać oprócz kłebiących się dookoła ponurych mas. Nagle wszyscy pasażerowie poczuli silny wstrząs. Dzieczyny trzymały się za ręce, z zamkniętymi oczami czekając na najgorsze. Zuza i Ida spanikowały, tylko Gaba zachowała zimną krew. Uspokajała dziewczyny, lecz po kilku kolejnych turbulencjach sama się bała. próbowała się opanować, lecz w jej głowie szalały najgorsze myśli.
Po godzinie dramatycznego lotu stewardessa zawiadomiła pasażerów, że muszą awaryjnie lądować na najbliższym możliwym lotnisku. Po 15 minutach dziewczyny poczuły grunt pod nogami, choć nie miały zielonego pojęcia gdzie są. Na zewnątrz szalała straszna burza, a wiatr uginał gałęzie drzew. Na lotnisku udzielono im informacji, że znajdują się w Innsbrucku. Po krótkiej naradzie przyjaciółki stwierdziły, że wolą tu spędzić swoje wakacje niż ponownie przeżywać podobne koszmary. Wiedziały, iż ominą je szalone dwa miesiące w Hiszpanii...
Z lotniska dziewczyny udały się do hotelu w centrum miasta. Po otrzymaniu pokoju, padły ze zmęczenia na łóżka i szybko usnęły. Nie przypuszczały, że tych wakacji jeszcze długo nie zapomną...

P.S. Dziękuję Kathy za nadzór polonistyczny:D

czwartek, 17 stycznia 2008

początek...

Witam wszystkich:D
to początek, mam nadzieję, że komuś spodobają się nasze opowiadania, życzę miłej lektury...:)

Który skoczek jest najlepszy?? ;)