niedziela, 4 maja 2008

The "Austria i Simon Story" NEWS

Tak to, my, wspaniała 4, a dokładniej 1/4 nas
Chciałyśmy uspokoić wszystkich naszych wspaniałych Czytelników, historia sie nie urywa, jest jej ciąg dalszy, który z pewnością nastąpi. Jednak, chwilowo mamy pewien rozłam w naszym kwartecie, można powiedzieć schizmę, małe problemy. Ale jak dobrze wszystkim wiadomo, każdy, choćby najlepszy z najlepszych związków, musi mieć drobne kryzysy, poprostu w celu odświeżenia więzi.
Tak więc, nie denerwujcie się kochani Czytelnicy, ciąg dlaszy nastąpi.
Teraz chciałabym powiedzieć, że powstał czat specjalnie na potrzeby "Austria i Simon love story forever...", wejście na czat: czat.AustriaiSimonLoveStoryForever...
do zobaczenia :]

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Rozdział XI Fazaaa

Był słoneczny poranek. I była faza.

piątek, 4 kwietnia 2008

Rozdział X Szczerość to podstawa

Pół godziny później przyjaciółki znajdowały się w szpitalu. Nigdzie się nie zatrzymując, przeszły od razu do sali Zuzi. Tam zaskoczone znalazły śpiącego na łóżku Simona. Gaba podeszła do niego i delikatnie obudziła.
- Simon, - szepnęła, - Simon obudź się.
- Co się dzieje? O co chodzi? - chłopak zerwał się.
- Wszystko dobrze, spokojnie. Wróć do domu, prześpij się, odpocznij. My tu będziemy.
- Tak... może masz rację.
Simon miał zmęczony wzrok. Sprawiał wrażenie jakby nie wiedział co się dzieje wokół niego.
Przyjaciółki spojrzały na śpiącą Zuzę. Poprawa jej stanu była widoczna - dziewczyna
sama spokojnie oddychała. Na jej twarz wróciły naturalne rumieńce, dodające jej uroku.
Simon pożegnał się z dziewczynami, zdjął marynarkę z wieszaka i wyszedł.
- Ależ ona słodko śpi - rozmarzyła się Ida.
- Ślicznie wygląda, jak dobrze, że to tylko tak się skończyło - dodała Gabrysia.
- Wiesz co, skoczę po kawę. Zuzia na pewno jeszcze trochę będzie spać, a nie wiem jak ty, ale mi sie bardzo chce pić.
- Ok, to ja z nią zostanę, a ty leć.
Ida wyszła z sali i skierowała się w stronę automatu z napojami. Gdy dotarła na koniec korytarza usłyszała za sobą jakieś szepty.
***
- Patrzcie na tą dziewczynę. - zagadała kumpli Artur.
- Którą? - zapytał zupełnie wyrwany z rozmyślań Schlieri. Szli korytarzem szpitala, odwiedzić Zuzę, która podobno wracał do zdrowia.
- Gregorku - zaczął Arthur naśladując głos ojca uczącego swojego syna - popatrz przed siebie...
- Ha, ha, ha - odparł wściekły skoczek.
- To co widzisz?
- Widzę niezłą laskę...
- No patrz Morgi, rośnie nam młody Kolumb.
- Taa... nie ma to jak szybka reakcja - dodał Thomas i wybuchnął gromkim śmiechem.
Dziewczyna była ubrana zwiewną turkusową tunikę i czarne rurki, a na nogach baleriny w kolorze soczystej zieleni. Miała jasne, złoto - blond włosy, luźno opadające na ramiona.
- Może ją poznamy? - zapytał Pauli.
Gregor zaczął otwierać usta, żeby uciszyć przyjaciela ale ten już krzyknął:
- Ej! Laska, zatrzymaj się!
Ida zdziwiona tym co usłyszała za sobą, odwróciła się szybko na pięcie zarzucając przy tym swoimi pięknymi włosami. Popatrzyła na chłopaków i całkowicie osłupiała, tak samo jak oni.
- Gregor?! Nie wiedziałam, że przyjdziecie tak szybko! - zawołała i podbiegła do chłopaka, zarzucając mu ręce na ramiona.
Gregor jeszcze się nie otrząsnął.
- To ty?? To naprawdę ty?! - powtarzał raz po raz.
Thomas i Arthur dyskretnie weszli do sali Zuzy.
- No jasne, że ja. A kto to mógłby być? Gregor, kochanie, obudź się!
- Ale co ty ze sobą zrobiłaś? Co ty masz na głowie?!
- No jak to co? Pasemka i nowy kolor. Postanowiłam, że trzeba coś zmienić. Chciałam zaszaleć na wakacjach. Myślałam że ci się spodoba taka odmiana.
- Ale dlaczego mnie nie spytałaś o zdanie? Czemu myślisz tylko o sobie? Nie przypuszczałem, że jesteś aż taką egoistką!! - chłopak każde zdanie wykrzykiwał coraz głośniej.
- O co ci chodzi? - pytała zupełnie zbita z tropu dziewczyna.
- O co? a proszę! O to że chyba ja i moje zdanie się dla ciebie w ogóle nie liczą! Myślałem, że skoro jesteśmy razem to oznacza, że się wspieramy itp. ale też MÓWIMY SOBIE WSZYSTKO I WSPÓLNIE PODEJMUJEMY DECYZJE!!!
- A ja myślałam że skoro to moja głowa to mogę robić na niej co mi się podoba i nie pytać o zgodę mojego chłopaka!!! Następnym razem chyba zapytam czy mogę się załatwić, bo
wygląda na to że bez twojego zezwolenia nawet tego mi nie wolno!
- No nie, ty chyba zwariowałaś!
- Tak, ja zwariowałam!!! A ty oszalałeś!! Zanim cokolwiek powiesz to najpierw pomyśl bo możesz kogoś mocno zranić. Nie wiedziałam, że twoje dziewczyny muszą robić to co TYLKO ty chcesz i nie mają własnego zdania! Przykro mi, ale ja taka nie jestem i nie zamierzam zmieniać się dla ciebie w zniewolony umysł! A teraz żegnam bo nie mam ochoty dalej na ciebie patrzeć! Bardzo się na tobie zawiodłam, nawet nie wiesz jak bardzo!
- Kto się zawiódł ten się zawiódł! Myliłem się w stosunku do ciebie! - po tych słowach wściekły skoczek odwrócił się na pięcie i wybiegł ze szpitala, potrącając chorych.
Ida poszła do sali ze spuszczoną głową.
- O Ida, już jesteś - zaczęła Gabrysia widząc wchodzącą przyjaciółkę - masz tę kawę? Bardzo mi się chce pić.
- Yyy... co? - zapytała wyrwana z rozmyślań dziewczyna.
- Co się stało? - włączył się do rozmowy Morgi.
- Gregor to totalny dupek! - krzyknęła dziewczyna.
- Co ci zrobił?
- Szczelił focha o nową fryzurę i wyzwał od idiotek! Jak on mógł mi to zrobić? - po tych słowach dziewczyna rozpłakała się.
- Ja tak tego nie zostawię. A tak na marginesie to wyglądasz powalająco! - powiedział Morgi i wybiegł, a w jego ślad poszedł również Arthur.
Chłopcy wybiegli przed szpital, ale nie musieli się wcale rozglądać za przyjacielem bo wpadli na niego i trenera.
- Oooo... Proszę, proszę. Znalazły się kolejne zguby - powiedział ironicznie Poitner.
- Dzień dobry panie trenerze - powiedzieli razem skruszonym głosem - ale yyy dzisiaj nie miało być chyba treningu.
- A to nie łaska już sprawdzić pocztę? Rozesłałem wam maile że dziś JEST trening, ale widzę, że wy jesteście teraz zajęci innymi sprawami.
- Ale my nie zdążyliśmy sprawdzić, sam pan wie. Bankiet był i trzeba było się wyspać.
- Trening miał być o 12 a wy latacie cały czas za jakimiś dziewczynami. Jestem zażenowany waszą postawą. A teraz marsz za mną. Mamy wolną skocznię do wieczora więc będziecie mieć dużo czasu na trening.
Skoczkowie odpowiedzieli tylko pod nosem "dobrze" i poszli w kierunku Bergiesel. Morgi napisał do Gaby sms-a: "Wpadliśmy na Poitnera przed szpitalem. Będziemy do wieczora na treningu. Zadzwonię później. Z młodym jeszcze nie gadałem." Gabrysia odpisała mu tylko lakoniczne "Ok".
***
- Iduś, błagamy nie płacz - pocieszały ją Zuzia i Gabrysia
- Nie, ja nie będę płakać przez niego- powiedziała dziewczyna po czym przetarła łzy - Zawiódł mnie całkowicie, ale ja się zemszczę skutecznie. Nie będę tracić czasu na kaprysy jakiegoś chłopaka, który sobie wyobraża, że jest niewiadomo kim, bo umie skakać. Byłam szczęśliwa, chciałam, żebyście wy też takie były, ale jak widać, nie to było mi pisane. Nie będę o nim teraz pamiętać, postaram się zapomnieć, ale obiecuję, że przeze mnie nie stracicie najpiękniejszych dni waszego życia. Czas się zabawić, w końcu mamy wakacje!
Dziewczyny popatrzyły na siebie zdziwione zachowaniem przyjaciółki. "Przecież oni są dla siebie stworzeni" myślała Gabrysia. "Żeby tylko nie zrobiła czegoś tak głupiego, że będzie tego żałować do końca życia..."

piątek, 28 marca 2008

To my, nasza wspaniała 4
Co się z wami, czytelnikami, dzieje??
Nie jestem pewna czy wiecie, że jeśli nie pojawi się przynajmniej 10 waszych komentarzy do IX rozdziału, pt. "Apogeum rozpaczy", to nowego nie będzie!! Więc zastanówcie się, czy chcecie wiedzieć co się z nami dalej działo podczas pamiętnych wakacji... A nowi bohaterowie czekają, czekają i doczekać się nie mogą!!!!! Nasz serwis informacyjny The "Austria i Simon Story" NEWS przerwał swą aktywność, bo nie ma o czym zapowiadać, o czym informować, BO CZYTELNICY ŚPIĄ!!!! i nie komentują
pozdrowienia, miłego weekendu

piątek, 14 marca 2008

Rozdział IX Apogeum rozpaczy

Wszyscy siedzieli w samochodzie Sophie, który mknął po ciemnych ulicach miasta. Wewnątrz panowała przeraźliwa cisza, napięcie wisiało w powietrzu. Gaba była przerażona. Thomas próbował dodać jej otuchy, obejmując ją ramieniem. Gregor ściskał mocno rękę Idy. Chciał jej pokazać, że jest z nią, pocieszyć. Zastanawiał się nad tym, jak bezwzględne jest życie. Przecież to zbyt okrutne, by tak młoda i wesoła, pełna energii dziewczyna miała teraz umrzeć, odejść na zawsze. Sophie pędziła swoim autem nie bacząc na zakazy drogowe i warunki atmosferyczne. Nie wiedziała co się stało, jak i dlaczego doszło do wypadku, ale miała niejasne poczucie winy. Dlatego gdy tylko zajechali z piskiem opon pod szpital, zaparkowała gdzie bądź i wszyscy pobiegli do wielkich oszklonych drzwi. Kiedy znaleźli się w hallu, stojąca przy recepcji młoda pielęgniarka podniosła się. Na ich widok dziewczyna bez słowa wskazała korytarz, gdzie znajdowała się sala Zuzy. Chociaż było już dobrze po północy, to jednak wszędzie biegało wielu lekarzy. Mimo tragizmu sytuacji, dziewczyny dostrzegły bogate wnętrze szpitala. Recepcję oświetlały jasne lampy; beżowe ściany dodatkowo rozjaśniały wnętrze. Z korytarza na wyższe piętra prowadziły szerokie schody. Choć wystrój szpitala poprawiał wchodzącym tam humor, to jednak dziewczyny nie mogły zachować spokoju. Lekarze krążący po piętrach przyglądali się ze zdziwieniem biegnącym dziewczynom w sukniach wieczorowych, którym towarzyszyli znani skoczkowie. Na końcu korytarza w pobliżu wejścia na salę operacyjną odnaleźli samotnie siedzącego na ławce Simona. Miał nieprzytomne spojrzenie i daleki był od spokoju. Właśnie wyszedł zza białcyh drzwi jakiś starszy lekarz. Podszedł do skoczka i zaczął mu coś tłumaczyć. Gaba z Idą podbiegły do doktora i usłyszały koniec jego wypowiedzi:
- ... próbujemy ale nic nie wiadomo, trzeba czekać...
Doktor poklepał Simona po ramieniu i wrócił na salę. Przyjaciółki opadły zmęczone na ławkę. Gregor spytał szeptem Simona:
- Co się stało? Co z Zuzią?
- Nie wiem, nie wiem, potrącił ją... upadła... nieprzytomna... - odparł po czym opadł na ławkę, przełknął ślinę i zaczął od nowa. - Biegliśmy, wpadliśmy do lasu, nie chciała się zatrzymać, wybiegła na drogę i nie zauważyła samochodu, a on ją potrącił. Byłem... przerażony. Myślałem, że... że już za późno...
Sophie usiadła obok przyjaciela i w milczeniu go objęła.
***
kilka godzin później, przed świtem
Gaba nie rozumiała ich. jak mogą spać teraz, gdy Zuzia walczy o życie, gdy musi pokonać śmierć, nie poddać się... Leżała nieprzytomna podłączona do respiratora, ponieważ w wyniku wypadku nie mogła oddychać sama. Gabrysia chodziła niespokojnie po poczekalni, patrząc na śpiących Idę, Gregora i Thomasa. Sophie wróciła do domu, bo następnego dnia musiała iść wcześnie do pracy. Zgodziła się jechać dopier, gdy przyrzekli powiadamiać ją o wszystkim, co się wydarzy. Simon, nie zmrużywszy oka ani na chwilę, poszedł się przejść i chwilę odetchnąć. W tym momencie obudził się Thomas.
- Nie spałaś? - zapytał podchodząc do dziewczyny.
- Nie mogę, martwię się. - z oczu dziewczyny popłynęły łzy.
- Hej, nie płacz. - rzekł cicho chłopak - Będzie dobrze. Słyszysz? Słyszysz mnie? Popatrz mi w oczy. Zuzia wyzdrowieje w wszystko będzie dobrze, tak jak zawsze, bo tak musi być, po prostu musi, słyszysz?
Thomas patrzył na łzy cieknące po policzku Gaby. Widział jej piękne, lazurowe oczy i nie mógł znieść smutku tej wspaniałej i wrażliwej dziewczyny. Chciał ją pocieszyć. Przytulił mocno do siebie. Pragnął wlać w nią trochę otuchy. Gdy przyciągnął dziewczynę, oboje poczuli dziwnie przyjemny prąd przebiegający przez złączone ręce. Dziewczyna poderwała głowę, ich oczy się spotkały. Wtedy oboje wszystko zrozumieli. Szczęśliwi, przez chwilę znów przywarli do siebie. W tym momencie do poczekalni wpadł jak burza Simon.
- Obudziła się! Żyje! Wszystko dobrze!
Gaba na tę wiadomość wybuchnęła histerycznym śmiechem, który szybko przeszedł w płacz pełen ulgi. Obudzona Ida, gdy dotarła do niej wspaniała wiadomość, zerwała się z miejsca. Rozpromieniona uścisnęła przyjaciółkę i opadła na fotel, zamykając oczy.
- Jesteście zmęczone, teraz już wszystko będzie dobrze, więc może wróćcie do pensjonatu, ja tu zostanę. - zwrócił się do Polek Simon.
- Nie ma mowy! Zostajemy z nią!
- To ma sens - próbował przekonać dziewczyny Thomas - zawieziemy was.
- Tak, wyśpijcie się porządnie i odpocznijcie. Obiecuję, że jak tylko coś się zmieni to od razu do was zadzwonię.
- Dobrze, ale przed tym pójdziemy jeszcze ją zobaczyć.
Dziewczyny poszły do sali Zuzi. Zatrzymały się w drzwiach i ze łzami w oczach patrzyły na przyjaciółkę. Dziewczyna znów zasnęła, ale na szczęście mogła już samodzielnie oddychać, nie potrzebowała maszyny. Ida z Gabą nie chcąc obudzić Zuzi wróciły do poczekalni. Ucałowały Simona i pojechały do pensjonatu.
Szczęśliwy i spokojny już Ammann poszedł do sali, w której leżała dziewczyna i usiadł na krześle patrząc z uśmiechem na twarz Zuzanny. Po chwili, zmęczony wstrząsającymi przeżyciami, zasnął z ulgą opierając głowę na brzegu łóżka.
***
Pensjonat. Południe.
Dziewczyny spały dosć długo. Musiały odreagować to, co wydarzyło się w nocy. Simon nie przysłał im żadnych nowych informacji. Choć czuły zmęczenie, to jednak szczęśliwe zakończenie wczorajszego dnia pozwoliło im zjeść spóźnione śniadanie w pogodnych nastrojach.
- Gabrysiu - powiedziała nagle Ida, gdy obie rozprawiały w wydarzeniach z wieczora - może przejdziemy się gdzieś do centrum. I tak na razie nie możemy odwiedzić Zuzi, bo ma badania i tak nas nie wpuszczą.
- Dobrze, przejdziemy się gdzieś, a potem odwiedzimy naszą chorą.
Dziewczyny udały się na długi spacer. Miło było zobaczyć po tak koszmarnych chwilach bawiące się w parkach rodziny z dziećmi. Chyba wszyscy mieszkańcy postanowili spędzić ten piękny dzień na łonie natury. Dziewczyny spacerowały po ulicach i podziwiały piękne widoki roztaczających się w okolicy gór. Choć wiedziały, że upłynie jeszcze wiele dni, zanim wszystko wróci do normy, to jednak cieszyły się tym, że ich przyjaciółka żyje, nie zostawiła ich.
Po długim spacerze dziewczyny dotarły do dużego centrum handlowego. Wspólnie stwierdziły, że krótkie zakupy dobrze im zrobią, poza tym chiciały coś kupić Zuzi. Przyjaciółki odwiedziły kilka sklepów, lecz najbardziej spodobała im się słonecznie żółta bluzka z optymistycznym napisem: "Don't worry, be happy!". Dziewczyny wiedziały że tym prezentem poprawią przyjaciółce humor. Przy wyjściu dziewczyny minęły salon fryzjerski. Ida nagle zatrzymała się. Zdezorientowana Gaba poszła za nią.
- Wiesz Gabrysiu, muszę coś zrobić z włosami.
Dziewczyny spędziły u fryzjera trochę czasu, ponieważ Ida postanowiła pójść na całość i przefarbować włosy. Gdy Gaba zobaczyła końcowy efekt nie była w stanie wydusić żadnego słowa. Choć jej przyjaciółka wyglądała teraz zupełnie inaczej, to jednak piękny, złoty odcień blond pasemek olśniewał każdego, kto patrzył na włosy dziewczyny.

Który skoczek jest najlepszy?? ;)